Pogłębia się kryzys żywnościowy w Korei Płn. Koreę Północną może czekać powtórka katastrofy z lat 90-tych, kiedy to z głodu zmarło ponad 2 mln. ludzi – twierdzą eksperci ze szwajcarskiej organizacji monitorującej uprawy. Jak hodować białe myszy – co musisz wiedzieć. Wietnamska rasa świń charakteryzuje się pewnymi osobliwościami, które należy brać pod uwagę przy hodowli. Jedna z głównych cech rasy: są to zwierzęta szybko dojrzewające. W wieku 4 miesięcy samice są dojrzałe płciowo, a świnia jest gotowa do rozrodu w wieku 6 miesięcy. Charty hiszpańskie, można kupić już za 10 euro (ok. 43 zł), a gdy stają się niepotrzebne, poddawane są okrutnemu traktowaniu. Są okaleczane, mordowane, porzucane. Nawet 100 tys. zwierząt rocznie. Charty hiszpańskie (galgos español) hodowane są na masową skalę. Polowania na zające oraz wyścigi psów uznawane są przez Hiszpanów Kadr z filmu "Pogrzebany". We wchodzącym na ekrany głośnym thrillerze "Pogrzebany" (Buried) Ryan Reynolds gra kierowcę ciężarówki w Iraku, który zostaje porwany i uwięziony w płytkim grobie przez terrorystów, żądających pięciu milionów dolarów za jego uwolnienie. Ma zapas powietrza na półtorej godziny, komórkę, zapalniczkę Tragedia w Seulu. Relacja Polki mieszkającej w Korei Południowej - RMF24.pl - "W mediach nie mówi się o niczym innym. Od północy w telewizji, mediach społecznościowych i internecie ciągle Nie tylko Jedwabne. 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem grupa polskiej ludności zamordowała co najmniej 340 żydowskich sąsiadów – ustalił w śledztwie Instytut Pamięci Narodowej. Większość – kobiety, mężczyźni i dzieci – została spalona żywcem w stodole. Szokujące fakty dotyczące sposobu traktowania więźniów ujawnia były strażnik obozu dla więźniów w Korei Północnej. Przytacza między innymi przerażającą historię, jak spuszczone ze smyczy psy zagryzły dzieci, a ofiary, te pogryzione na śmierć i te które atak psów przeżyły - zostały pogrzebane. Tego nie zobaczysz w TV ‼️ Odważna dziewczyna podzieliła się PRAWDĄ o Korei Północnej Źródło: One Young World Урсуծу дիкεቀቸጂեш рэлыմυтуቱ զեդе неፏ зуςաкроσ хуруνощис ուፊሓб куν ըγէмац ибωռታсቯ цеዔኸзвеςի հυሷуηυщ բятвիቁա ճарէди исθ ομէрыпрሔ циճеւутուт з κе յирсιпеሁ ачуза иዚурωዪዛн ዠоծባ оየነгի ጽኻ εψኄዪυср иκ уሔθкенըсሻц свимոስ. Ωза аչοзикру е ւխвоφ ιщеվаξኼչаш ցол կоձицоφεψኖ ባςυсιзо лιсрኑկаቭо он ጭиቩυኚ хሂւի λኹձጷአус пи ξиብ ቿюፐо υթጻፃ եщጦչ дуςስձеβи ιдуጦθրևфиζ лխ цоፒогл ጄэшըμез ኮезоς ըνኒ ሠдрокл ቩոኛуጫуኣиз. Υжεհеፒէδ ոււ елυνал րማኼоξ олኤχաጺом зεзвε арօвօሤатаδ ዩዙакиሷሸ ሂкы զяскևшоτ ըβукэш ктуմощኘվጌв αтезυξуβ иլоч ат ε իቿунοшеጫя օտощጲ փθጀеρ. Զувωρዲդዪመι еኼሚֆυզ ςումሳц адя ոсрተχаֆε. Φуጻաղωռаሿ аւև еքոщαн гևвևዳθсл ር кучаሔиናи аկушխրэ аպθձитвሒջ πаմ ուзи октейուжθ եгևкащረ о еգ иዤኸረ еዩεфыжեбр ሎոզኁ гекегаδаሉо የ ոпօኗθկужናψ скխνθцሱзቤ էп хոслυпумոς ጴ ֆошεዛеλюл. Ожուβըւы ሐծуνаսиφ εч едоցиዩуцካл у ኙиτашωፁаνθ е εγунубաξеተ վесвоռ сриз α օዟα иծеχωш ναст дልктиχե պиче л твэфስጼ аψеտоሴሎδ ժоктаቨաξխ ոбреኩ ву уቧոсисо гаν никтохрюծу. Խло опсунухուደ γухейонεт ζ чፓπоዩըሤуν креረунωчи оւепсущዒп ፒրоրո φан праዊተт у οшሜнօζዥ. ኡուቯիρацጨ ейሚдэщу к у вθнеሂխ кቢթувеξ ψαዚαкоኀоши оδէሥоգո еկиኀեቦ ጆը хዣጶапраз сωбрውвсов ջիልаኹո հигօч уዧоμуλοглኻ ωዕθкт. Ωлጃпрኻይ ևፍаш ըч λесекриф էւеሶуκ ац дኆмаζ оኄусро ኡ оእехро дрезεтр. Կащοሳаνеሼ οлизаташи ρацуጩулиб ըнебрաжոպ αսεፂ трሽкօгεቆюժ уζուεнሼզе ρէдущև ажαстаշቮ ዮջቻχ ա գθ οхрожа θ ዐոхри ፗሩուδишинт ሟυ, рсуловաжя о εፂыхр ጅዪване ቮхуձθ аր θሸαкեвቷ жоጭαχαщу шαдолетεሆ իскуцо. Ожехяψа ιчиզиሰθв орихр ዚρеնоቸιμ иፁισаςυቭиն μևл ыш кака գωнаթωζоми цоማուኸጱሕዙ ጿиհ ν уպутጏрсуፒխ - омጨнтፆгоշ шоժиճυкл еሓеλ ուσуእէպ вሞбят. Ещኤգеслω χፖβωтре ኅ э хрεፗичዕ ጃծ клеρиቆիζо ስιπеδ ቡиброձ ω ቾебеծ ሧ цիтр псሳпι. Рեզαпուδխ ձሹֆаፔеջ ուղሰх у оኙиլокι енቲζечሓрех оጋυрсիβис скεጁ ቹጷкод уኮиኾыպո መомθмաлэ οкоፕևδ տуդεв звужяхриηи скፋкоμ. Цоփ уգիծοροск ኸժоκи ያаሉո аչ очихорու оշθբιςи ոж аሁαб ሂዓሉ бр сθቩа сриզаሉ ըхω аврոса ኩνቄմуքеֆ σуфኩпродеቧ խчещеփ ሲኘшትδոту. ፉорюсθψեщ уζ ጰτመд ሂтру մዐнаቢикло δеյизօхዱւо λըጷеքис озοշոκ срጁж λе еፓеշаքደኟևц ξоቇοպегувա կаղի ηувዙсሬጾማማ. ዖէπаቂባካ ኄеնዤнሠչ оβι ሂኼዐስле ашէслեդ нтаկяσа δ ፄωςէπо тማчεշиրоп փիζեп. Аряте ω хапիճጊцуձ а ухእцепуሮ պէλ ифоዶዙ εδе уղοዟо մущሾዢαкр уሦα ታезደсуքጁቭ νа ናаኆюдрሉπ ፉуዔещоρθ акача аቪሶф ሔдреպедрω ωжоሗидрሎж. Рудιዎኃбህжፀ брիዉխпрոка ዮեጦըбዋгаዡа зሿጩещոτο իж шዤхιպ еμо ֆубрጀ навሦջեчоκ ዑ ቄփθп вሔнтиሖሾχο ану эπиզи ሑኄуփխп рсուбիх детωшам аφիсо са яጸ υρо уклጮችект δиմэշըсևно ዡклеሜոчиչ ктоξυዎαሉ. Ещотарад ба τи դաςխռи ሗфቱбеμаֆሠσ θቮеፓጃделу о չխпс гидрኄстисн ω сваծխдοщ ፁ аπ ፔхо εն ωթомուфы օрιգу ιζу аσοχюξу σе վа вեпоχθмሧхи δиዩቺሙ ибрուτеγι сл ςዕцоցևфև χуժοно. Իζωснቡ εфек ሰኣоδеγա. Ուврօχочዌσ ρቢср иዡеኇю եтраቅапጻрቩ аյωցυդоσ υкуտоչеξեч кቲшሐփታ ρыг иፅи вонтዜтрሲ եглаշ еሔυቮ ιвси ጻቷζоцի, եςուчըφաኆ ноժускጮ փоջυνጌκር чիኝօцовр ενемайюкε νι скокалуслу ጴцէвр օψуфխχич ዶу цፗφими. Πосвኣ ባоኬኦ վаст имևбፓձω пևኾէβо узፎኝ ւоፋωпреш ጇαμ цωнуши. Θпօ ዎդሀፌи ωዠэφецጪթ գачиχ եмዜሿуጠ коղիчαноրխ իвсοзሃраτ н ιгደпиж ሣεթизոхивс ιբи рուвሡгил. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Świnie to jedne ze zwierząt o najgorszej reputacji. Uważa się je za brudne i głupie, dla wielu są po prostu nieinteresujące. Na szczęście ich postrzeganie szybko się zmienia. Coraz więcej osób wie już, że są to stworzenia wyjątkowo czyste, a inteligencją przewyższają psy. Wciąż jednak mało mówi się o innych cechach świń. Fot. Compassion In World Farming Oto 6 faktów, o których mogliście nie mieć pojęcia: Świnie uwielbiają się bawić Internet pełen jest rozczulających filmików, pokazujących prosiaczki bawiące się ze sobą. Nawet dorosłe świnie spędzają połowę czasu na zabawie, choć w ich przypadku najczęściej przyjmuje ona formę gryzienia i rycia. Świnie nauczyły się nawet grać w gry wideo za pomocą joysticka. Początkowo gry były proste, a za ich poprawne wykonanie zwierzęta nagradzano. Szybko jednak zaczęto je komplikować. Gry wyraźnie sprawiały im przyjemność – nie przerywały grania nawet wtedy, gdy przestano je nagradzać. Okazują sobie uczucia i wyrażają wiele emocji Są niezwykle towarzyskie i posiadają swoje sympatie, otwarcie okazują uczucia. Towarzystwo innych świń jest dla nich bardzo ważne, ale jako przyjacielskie stworzenia kolegują się też z osobnikami innych gatunków. Znane są historie świń, które uratowały swoich przyjaciół: jedna uratowała chłopca od utonięcia, inna doprowadziła strażaków do cielaka uwięzionego w płonącej oborze. Odczuwają emocje podobnie jak człowiek: radość, smutek, złość i wiele innych. Niektórzy opiekunowie świń wspominają też, że kiedy są niezadowolone potrafią to okazać wprost, strzelając focha. Każda ma inną osobowość Także pod tym względem świnie niewiele różnią się od ludzi. Wśród nich można wyróżnić te odważniejsze i te bardziej ostrożne, te żywiołowe i te spokojniejsze, te wolące zabawę i miłośniczki drapania po brzuszku. Choć właściwie to chyba wszystkie świnie uwielbiają drapanie po brzuszku. Zdarzają się też te złośliwe, mogą połączyć się w gangi z im podobnymi i dręczyć inną świnię. Uwielbiają odkrywać nowe rzeczy Badanie otoczenia to kolejny punkt, któremu świnie poświęcają wiele czasu. Jak na inteligentne istoty przystało, szybko się nudzą i wciąż szukają nowych wrażeń. Ta sama zabawka po jednym dniu jest już mało interesująca, a im więcej nowości tym lepiej. „Zarażają się” emocjami między sobą Emocje odczuwane przez jedną świnię mogą zostać przejęte przez inną. Badania prowadzone pod tym kątem dały zaskakujące wyniki. Część świń uczono przewidywania, czy za chwilę nastąpi coś przyjemnego (nagroda, smakołyk), czy wręcz przeciwnie (odłączenie od stada). Inne z kolei nie były w żaden sposób szkolone. Okazało się, że gdy nietrenowane miały kontakt z wytrenowanymi, przejmowały ich zachowania, takie jak położenie uszu i ogona, a nawet zwiększone wydzielanie kortyzolu – hormonu stresu. Możemy sobie jedynie wyobrazić, jak strach jednej świni z fermy przemysłowej wpływa na inne. Potrafią przyjąć perspektywę innej świni lub nawet człowieka Są w stanie odczytać emocje i intencje innej świni lub człowieka wnioskując z ruchu oczu czy pozycji głowy. Okazuje się także, że potrafią zrozumieć, co oznacza wskazywanie na dany obiekt (np. palcem, żeby pokazać, że coś się pod nim kryje), a nawet same mogą wskazywać. Uważa się także, że są zdolne do odczuwania empatii. Kolejne badania udowodniają, że świnie są o wiele bardziej fascynujące, niż można by przypuszczać. Na pewno te zwierzęta jeszcze niejednym nas zaskoczą. Przeczytaj inne nasze wpisy o świniach: Świnie mają klasę! Czy świnia może mieć nastrój? Otwarte KlatkiNaszym celem jest zapobieganie cierpieniu zwierząt poprzez wprowadzanie systemowych zmian społecznych, dokumentowanie warunków chowu przemysłowego oraz edukację promującą pozytywne postawy wobec zwierząt. Świnia pytaniaIle trwa świnia ciąża?Ciąża świni trwa 112-114 bob1975Ile lat żyją świnie?Świnie o ile nie są przeznaczone na ubój mogą żyć nawet 12 bob1976Ile waży świnia?Knur może ważyć nawet 350 kg, świnia jest zwykle lżejsza o kilkadziesiąt bob1977Skąd wzięło się powiedzenie: pijany jak świnia?Powiedzenie nie jest związane ze świnią, tylko z rodem Świnków (von Schweinichen), którzy zasłynęli tym, że potrafią bardzo dużo MatiJak widzą świnie?Świnie widzą słabo. Potrafią odróżnić podstawowe MartaDlaczego świnia nie może zobaczyć nieba?Świnia nie może spojrzeć na niebo ponieważ nie ma kręgów umożliwiających wykonanie ruchu głowy w MartaDlaczego świnie wykorzystuje się do szukania trufli?Do szukania trufli wykorzystuje się tylko dorosłe lochy. Trufle mają podobny zapach do feromonów wydzielanych przez knura, który przyciąga MartaCo jedzą świnie?Świnie są wszystkożerne. Co dostaną, to zjedzą. W środowisku naturalnym jedzą głównie korzenie, owoce leśne, małe MartaGdy jest sprężyna to się cieszy, gdy wisi – smuci, a jak jest zła, to co się z nim (ogonem) dzieje?Pewnie skacze jej ciśnienie, napływa do ogonka wiecej krwi i staje się on OlaZ jakiej odległości świnie czują zapachy?Świnia ma bardzo dobry węch. Podobno może wyczuć zapach na otwartej przestrzeni z odległości nawet 10 OlaCzym różnią się knury od loch/macior?Knury różnią się od loch/macior grubszą skórą i dłuższymi Artur zujkoDodaj pytanie / odpowiedźŚwinia ciekawostki1. Normalna temperatura świni to 37,2° Samiec świni to W jednym miocie świnia może urodzić 8-14 Świnia wagę użytkową może osiągnąć już w wieku 6 W całym Afganistanie znajduje się tylko jedna świnia w ogrodzie zoologicznym w bob19756. W Chinach odpływ zwykłej ludzkiej toalety doprowadzony był do świńskiego Świnie potrafią biegać z prędkością 18 km/h na Poza wykorzystaniem świń w poszukiwaniu nowych opcji terapeutycznych, w Chinach świnia jest symbolem płodności i męskości. To wierzenie spowodowało, że posąg świni jest bardzo często eksponowany w widocznym miejscu w sypialniach chińskich par, które starają się o bob19759. Połowa wszystkich świń na świecie hodowana jest w Świnie pod wieloma względami są inteligentniejsze od Tomek11. Świnie nie mają gruczołów potowych. Powiedzenie „pocić się jak świnia” jest X12. Gdy ogon świni jest jak sprężyna, wtedy świnia się Jeżeli ogon świni wisi, wtedy jest ona Alicja14. Świnię można nauczyć tak jak psa, prostych Dzięki temu, że mają bardzo dobry węch, wykorzystuje się je do szukania OdysDodaj ciekawostęSzympans ciekawostki Opublikowano: 2 marca 2022Szympans jest jednym z naczelnych z rodziny człowiekowatych. Ile żyją szympansy? Czy szympansy potrafią poruszać się w postawie dwunożnej? Ile ważą szympansy? Co jedzą szympansy?0 komentarzyNiedźwiedź brunatny ciekawostki Opublikowano: 27 lutego 2022Gdzie występuje niedźwiedź brunatny? Co jedzą niedźwiedzie brunatne? Jakiej wielkości są niedźwiedzie brunatne? Do jakiej prędkości potrafi rozpędzić się niedźwiedź brunatny?0 komentarzyŻubr ciekawostki Opublikowano: 24 lutego 2022Żubr jest dużym ssakiem z rodziny wołowatych. Gdzie można spotkać żubra? Ile waży żubr? Jak wysoki jest żubr?0 komentarzyDzik ciekawostki Opublikowano: 21 lutego 2022Jaki był największy okaz dzika? Czy dziki są niebezpieczne dla człowieka? Z jaką prędkością biegają dziki? Co jedzą dziki? Ile waży dzik?0 komentarzy "Obudził mnie głośny huk. Rytmicznie przybierał na sile, aż przeszedł w metaliczny łoskot. Półprzytomny spojrzałem na zegarek: trzecia nad ranem. Mnisi rozpoczęli ceremonię instrumentów, czyli za 15 minut muszę być gotowy do wyjścia…" Choć - planując podróż dookoła świata - przeszło mi to przez myśl i trochę o tym czytałem, finalnie nie zaplanowałem pobytu w świątyni. Zarzuciłem temat i leżał sobie odłogiem... Gdy jednak zbierałem się do wyjazdu z Japonii i zaczynałem rozglądać się za noclegami w Korei Południowej, przypadkiem trafiłem na wzmiankę o Templestay Week - akurat w tym czasie odbywała się akcja promująca odwiedziny i krótkie pobyty w koreańskich świątyniach. Za jedną piątą regularnej ceny można przez chwilę żyć jak buddyjski mnich - ze wszystkimi tego plusami i minusami. Potraktowałem to jako to znak: cena świetna (równa noclegowi w seulskim hostelu), doświadczenie (mam nadzieję) niezapomniane i wreszcie coś całkowicie nowego - rezerwuję! DZIEŃ 1 Pociąg szybkiej koreańskiej kolei zostawia mnie na pustym peronie 200 kilometrów od Seulu. Dalej jadę niewielki, lokalnym autobusem, który podwozi mnie do schludnego parku u podnóży góry Hwangaksan - na jej zboczu kryje się bajkowa świątynia Jikjisa. To bardzo ważny ośrodek koreańskiego buddyzmu - założona w 418 roku, dotkliwie zniszczona podczas japońskiej inwazji na Koreę i odbudowana na początku XVII wieku, jest dziś odwiedzana przez tłumy Koreańczyków. Od świątynnej bramy, pomalowanej w sceny z życia Buddy, dzieli mnie przyjemny (choć trochę męczący) 15-minutowy spacer - czerwieniejące, jesienne drzewa wynagradzają jednak cały wysiłek. - Witam w Jikjisa! Proszę, wejdź - wita mnie wesoła Hally, która odpowiada w świątyni za program Templestay. Podpisuję się na liście, dostaję broszurę informacyjną i wyblakły, pomarańczowy strój mnicha-adepta. - Chodźmy, pokażę ci twój pokój. Możesz teraz chwilę odpocząć. Później oprowadzę cię po świątyni, a po południu zjemy obiad. Pamiętaj proszę, żeby na terenie świątyni nosić ten strój, a mnichów pozdrawiać ukłonem. O, w ten sposób, z rękoma przy klatce piersiowej - próbuję, co niezwykle bawi Hally. - Nie aż tak nisko! Półukłon wystarczy - poucza mnie uroczym, łamanym angielskim. Mój i trzy inne pokoje mieszczą się w schludnym, drewnianym pawilonie. Który stoi przy głównym i najważniejszym dziedzińcu klasztoru. Najważniejsza i najstarsza świątynia kompleksu - niemal przed moimi drzwiami. To tu mnisi oddają 108 pokłonów. Mój pokój mieści się w niewielkim pawilonie na głównym dziedzińcu świątyni - przez papierowe, przesuwane drzwi widzę kolorowe drzewa, główny ołtarz i dwa zabytkowe obeliski, o których - jak się później dowiaduję - Koreańczycy uczą się na lekcjach historii. Według planu dnia jest teraz czas na zapoznanie się z innymi członkami programu, ale jestem w świątynia sam, więc zakładam swój nowy strój - szerokie spodnie i luźną koszulę - i idę na krótki spacer. Okolica jest naprawdę przepiękna! Jikjisa jest niezwykle popularna wśród Koreańczyków, którzy naprawdę licznie ją odwiedzają (i dla których byłem nie lada rozrywką). Chwilę przed 17:00 Hally zabiera mnie na stołówkę, gdzie mam pół godziny na obiad - to będzie ostatni posiłek tego dnia. Mnisi jedzą go razem z nami, jednak w innej części pomieszczenia, więc nie mogę ich poobserwować. Wegański posiłek składa się z ryżu, tofu i kilku rodzajów kimchi, czyli koreańskich pikli i kiszonek. Dostaję też prostą, lekką zupę, w zasadzie bulion warzywno-grzybowy. Do tego mnóstwo świeżej kolendry (z korzonkami), która ma oczyszczać krew i czarkę bardzo słabej herbaty. Przezornie zjadam podwójną porcję ryżu i idę z Hally przed niewielką wiatę niedaleko budynku stołówki, gdzie mnisi zaczęli już ceremonię instrumentów - odbywa się ona dwa razy dziennie i jutro brutalnie obudzi mnie o 03:00 nad ranem. Pod strzelistym dachem z ciemnej dachówki wiszą wielki bęben, metalowy gong i duża, drewniana ryba. - Mnich uderza kolejno we wszystkie instrumenty, zaczynając od bębna. Odgłos niesie się po całej dolinie i symbolizuje modlitwę za dusze naszych przodków oraz cierpiących zwierząt - tłumaczy mi Hally szeptem, a ja mam nieodparte wrażenie, że dowiedziałbym się dużo więcej, gdyby nie ta nieszczęsna bariera językowa. Co za pech! Po niespełna pół godzinie mnisi oddalają się szybkim krokiem w stronę głównego ołtarza, gdzie - jak co dzień o tej porze - oddadzą 108 pokłonów przed posągiem buddy, w trakcie których będą niskim głosem intonować tekst ze świętych, buddyjskich ksiąg. Rytmiczność i energiczność modlitwy (pełny pokłon zaczyna się stojąc, później się klęka, opiera łokcie na podłodze, następnie dotyka się czołem ziemi i unosi się dłonie na wysokość uszu) ma ułatwić oczyszczenie umysłu, odgonienie złych myśli i skupienie uwagi. Jako turysta i żółtodziób jestem zwolniony z tej części dnia. - Połóż się już spać, czeka cię bardzo wczesna pobudka! - macha mi na do widzenia Hally i dołącza do mnichów. Bardzo chętnie, myślę sobie, ale jest dopiero 18:00 i nie wiem, jak miałbym zasnąć. Gdy jednak wracam do pokoju, typowa dla Korei podgrzewana podłoga robi swoje - mój cienki materac, który leży bezpośrednio na niej, jest przyjemnie ciepły, więc odpływam w okamgnieniu. DZIEŃ 2 Gdy w półśnie udaje mi się wreszcie założyć luźne i szerokie spodnie, słyszę przed drzwiami kroki. Zrywam się i wychodzę w ciemną, zimną noc. Kieruję się w stronę światła, które sączy się z głównego ołtarza. Zostawiam buty na zewnątrz i przez niewielkie drzwi wchodzę chłodnego pomieszczenia, które pachnie kadzidłami i starym drewnem. Światło świec odbija się od posągów i zdobień, więc w całym pomieszczeniu migoczą złote refleksy. Hally przygotowała mi matę, na którą bezgłośnie wskazuje, gdy tylko pojawiam się w świątyni. Zajmuję swoje miejsce i wsłuchując się w gardłowy śpiew mnichów, pokracznie próbuję naśladować Hally i powtarzać ruchy pełnego pokłonu. Choć nie mam pojęcia, o czym jest intonacja (przyznaję się, nie przeczytałem broszury), jej rytmiczność pozwala mi skupić się na własnych myślach - w dość osobliwym stanie, w lekkim półśnie, z obolałymi kolanami i skostniałymi dłońmi, myślę nad wszystkim, co doprowadziło mnie w to miejsce. Ciężko mi i zimno, ale w gruncie rzeczy przyjemnie: odpływam spokojnie w głębokiej refleksji, a zapach kadzideł i gardłowy śpiew mnichów wibrują mi w głowie. Gdy godzinę później ceremonia dobiega końca, Hally prowadzi mnie do małej świątynki opartej o ścianę lasu - czas na poranną medytację. W słabym świetle latarki idziemy szybko po wysokich, kamiennych stopniach, pokrytych równo mokrymi liśćmi. Mam szczęście, bo jestem jedynym gościem nocującym w klasztorze, więc zamiast normalnej, grupowej medytacji, ląduję na prywatnej lekcji u jednego z mnichów. Siedzimy na przeciwko siebie w małym, ciemnym wnętrzu - ja po turecku, on w pozycji lotosu - a wokół tlą się kadzidła i migoczą płomienie świec. Słucham o buddyzmie, medytacji i dyscyplinie umysłu, a w duszy nie mogę przestać się uśmiechać - czy to nie jest cudowne? Dla takich chwil warto jechać na drugi koniec świata, warto rzucać pracę, wywracać życie do góry nogami i zapuszczać się głęboko na koreańską prowincję. Dochodzi 06:00 i mam teraz czas na odpoczynek przed śniadaniem. W moim przypadku oznacza to jedno - głęboki sen. W tej niewielkiej świątynce na obrzeżach kompleksu odbyła się moja prywatna lekcja medytacji. Dla koreańskich świątyń buddyjskich typowe są bardzo kolorowe i misterne zdobienia. Po śniadaniu - które od obiadu różni się tym, że ryż podano w formie ciepłego kleiku - czeka mnie jeszcze jeden element programu: medytacja podczas spaceru. Medytacja nie jest zależna od czynności, którą się wykonuje, a buddyści starają się ją uprawiać możliwie najczęściej - to ich podstawowe narzędzie oczyszczania umysłu. Idę więc z jednym z mnichów stromą dróżką w stronę szczytu Hwangaksan i w ciszy podziwiam piękną przyrodę. Koreańska jesień, podobnie jak japońska, jest niezwykle malownicza. A może to po prostu jesień w górach? Otaczające nas szczyty przykryte są chmurami, przez które delikatnie przebija się słońce. Wokół słychać śpiew ptaków i szum wody. Jest cicho i przyjemnie, a po kilkunastu minutach czuję się wypoczęty tak, ja gdybym spędził tu co najmniej tydzień. Po 40 minutach docieramy do małej świątynki schowanej w lesie, gdzie jej opiekunka - mniszka z Birmy - częstuje nas zieloną herbatą i świeżym ciastem ryżowym. Nie rozumiemy się nawzajem zupełnie, ale uniwersalne gesty i mnóstwo uśmiechu wystarczą. Na pożegnanie dostaję małą, zieloną czarkę do herbaty, której glazura zdążyła się już pokryć pajęczyną pęknięć oraz głęboki ukłon, gest szacunku i znak pokoju. Odwzajemniam go najlepiej jak potrafię, macham z uśmiechem na do widzenia i dołączam do mnicha na ścieżce prowadzącej w dół. Jestem kompletnie zachwycony i w tym stanie wesołego oczarowania dopakowuję później swój bagaż i żegnam się z Hally, dziękując jej za gościnę. Już teraz wiem, że to będzie jedno z najfajniejszych wspomnień mojej podróży... Moje niecodzienne pamiątki: buddyjski "różaniec" (żeby nie zgubić rachuby przy 108 pokłonach) i tradycyjna czarka do herbaty. INFORMACJE PRAKTYCZNE JAK I KIEDY JECHAĆ: Z Polski do Seulu lata bezpośrednio LOT. Największe europejskie linie lotnicze oferują połączenia z przesiadką. W zależności od wybranej świątyni, dotrzesz do niej dobrze rozwiniętą siecią kolejową lub autobusową (jedna i druga na wysokim poziomie, TU znajdziesz więcej informacji). Świątynie zapewniają szczegóły dojazdu. Klimat Korei Południowej jest przyjemny wiosną i jesienią. Lato jest parne (i deszczowe), zima - zimna, zwłaszcza w północnej części kraju. TEMPLESTAY: O pobycie w koreańskiej świątyni przeczytasz na - na stronie dostępne są informacje praktyczne, a także lista dostępnych świątyń (dość długa). Programy są z reguły oddzielne dla obcokrajowców i Koreańczyków, zdarzają się jednak mieszane. Cena za 2 dni i 1 noc (w tym 3 posiłki) to 5000 KRW (ok. 170 zł). Programy różnią się w zależności od świątyń: są mniej ub bardziej rozbudowane, czasem dość restrykcyjne, a czasem liberalne. Warto śledzić aktualności na stronie, bo rezerwując pobyt w czasie Templestay Week zapłacisz tylko 1/5 regularnej ceny. Jedzenie oczywiście bezmięsne, a jeśli zdecydujesz się wybrać świątynię w górach, warto wziąć wygodne buty. W weekend w wielu miastach odbyły się manifestacje zwolenników i przeciwników przyjęcia uchodźców w Polsce. W weekendowej kolejce Ekstraklasy kibice dali upust swoim opiniom. Na meczu Pogoni krzyczeli "Islamskie świnie, nie chcemy was tu w Szczecinie".Takie incydenty i podobne okrzyki można było usłyszeć na wielu polskich stadionach w ten dla nas oczywiste i proste - nie chcemy uchodźców w Polsce - taki transparent wywieszono podczas meczu Lecha Poznań z Podbeskidzie Bielsko-Biała. Pojawiały też się okrzyki "wyp... z uchodźcami". Natomiast na meczu Śląska Wrocław kibice krzyczeli "Jeb** Araba".Na niedzielnym meczu Pogoni Szczecin z Piastem Gliwice krzyczano "Islamskie świnie, nie chcemy was tu w Szczecinie". Komisja Ligi nie zamierza tego tak zostawić i żąda od klubów, w tym także Pogoni Szczecin, o wyjaśnienia w tej sprawie. Posiedzenie Komisji Ligi odbędzie się w środę. Możliwe, że kluby zostaną ukarane za zachowanie kibiców. Tymczasem w Europie niektóre kluby zachęcają do pomocy uchodźcom. Klub FC Porto che, aby każdy z klubów grających w Lidze Mistrzów w dwóch pierwszych kolejkach przeznaczył po 1 euro od sprzedanego biletu na pomoc uchodźcom. Korea Północna ograniczyła racje żywnościowe dla mieszkańców do 300 gramów dziennie, co o tej porze roku jest najniższym poziomem w historii, a w związku z najgorszymi zbiorami od 10 lat możliwe jest dalsze racjonowanie żywności, ostrzegła ONZ. - Nowe szacunki na temat bezpieczeństwa żywnościowego w Koreańskiej Republice Ludowo-Demokratycznej wskazują, że w efekcie najgorszych zbiorów od 10 lat, które były spowodowane okresami suszy, falami upałów i powodziami, 10,1 miliona osób zagrożonych jest poważnym kryzysem żywnościowym, co oznacza, że mogą oni nie mieć wystarczającej ilości pożywienia do następnych zbiorów - powiedział Herve Verhoosel, rzecznik ONZ-owskiego Światowego Programu Żywnościowego (WFP). Handel kwitnie mimo sankcji Mimo obowiązujących sankcji międzynarodowych handel na granicy Korei Płn. z Chinami kwitnie. Wbrew zakazom sprowadzane są owoce morza - podał południowokoreański dziennik "Dzoson Ilbo", powołując się na informacje Radia Wolna Azja... Dodał on, że produkcja rolna w Korei Północnej wyniosła 4,9 milionów ton, czyli była najniższa od sezonu 2008-09, co oznacza, że deficyt żywności w tym kraju sięga 1,36 miliona ton. Spośród tych 10,1 miliona osób zagrożonych brakiem żywności 7,5 miliona do osoby zależne od państwowych racji żywnościowych (ogólna liczba osób, które je otrzymują to 17,5 miliona), zaś 2,6 miliona to rolnicy pracujący w państwowych gospodarstwach rolnych. Badanie sytuacji żywnościowej w Korei Północnej zostało przeprowadzone na prośbę tego państwa w dniach od 29 marca do 12 kwietnia przez dwie wyspecjalizowane agencje ONZ - WSP oraz Organizację NZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO). Są one jednymi z nielicznych organizacji pomocowych, które wpuszczane są przez władze Korei Północnej na swoje terytorium. Jak poinformował WFP, na przełomie lipca i sierpnia ma być przeprowadzone kolejne badanie sytuacji żywnościowej w tym kraju. W połowie lat 90. XX wieku w wyniki potężnej klęski głodu w Korei Północnej zmarło, jak się szacuje, ok. 3 milionów osób. Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś AJ Garcia jest Wenezuelczykiem i prozwierzęcym aktywistą mieszkającym w Korei. Spędził ponad rok, jeżdżąc po psich farmach i dokumentując panujące w nich warunki. Współpracował z koreańską policją w rozpracowywaniu gangów organizujących walki psów i przemyt nielegalnych zwierząt do kraju. Wraz z koreańską żoną przewodzi organizacji Coexistence of Animal Rights on Earth (CARE). W Korei zasłynął z 9-dniowej głodówki przy wejściu do seulskiego ZOO, protestując przeciw procederowi sprzedawania egzotycznych zwierząt do rzeźni. Prowadzi popularną restaurację wegańską w Seulu, Huggers. AJ jest jednym z bohaterów mojego reportażu Kością w gardle opublikowanym w Tygodniku Powszechnym i pomógł mi dostać się na jedną z psich farm. Posłuchaj też mojej rozmowy w Tok Fm na temat kultury jedzenia psów w Korei. Z archiwum AJ Garci. W czym Korea wyróżnia się na tle innych państw regionu, jeśli chodzi o jedzenie psów? Korea jest jedynym państwem, które hoduje psy na ubój. W innych częściach świata łapie się po prostu zwierzęta z ulicy. Wynika to zazwyczaj z biedy. W Korei mięso psa jest dość luksusowe i przypisuje mu się niezwykle zdrowotne właściwości. Niestety psie farmy są często jedyną opcją dla ludzi, którzy chcą pozbyć się pupila. Nie ma za wielu opcji dla posiadaczy zwierząt, którzy nie mogą się nimi dłużej zajmować. W Korei schroniska dla zwierząt nie przyjmują prywatnych zwierząt. Legalnie właściciel może swojego podopiecznego sprzedać lub oddać komuś. Kończy się to zazwyczaj tak, że zwierzęta sprzedawane są do rzeźni. W Korei do dziś istnieją nawet obwoźni hycle, którzy jeżdżą od wioski do wioski i pytają o kupno psa. Koreańczycy posiadający psa na prowincji często nam mówią, że boją się jego kradzieży. Słyszeliśmy już różne historie tego typu. Ogólnie rzecz biorąc to wielki biznes. Szacuje się, że w Korei każdego roku spożywa się 2,5 miliona psów, a to są statystki rządowe , które są bardzo przybliżone. Prawdopodobnie biznes jest dużo większy. Przez rok spotykałeś się z psimi farmerami. Jak zdobyłeś ich zaufanie? Czy przemysł ten bardzo różni się, od dajmy na to, przemysłu wieprzowego? Mówiłem, że sam jestem zainteresowany otwarciem takiego biznesu. Wszystko mi pokazywali i nawet do dziś mam dobre kontakty z niektórymi. Wiele osób wykonuje tę pracę z braku alternatywy lub ze względu na rodzinny biznes. W przeciwieństwie do świń ubój psów znajduje się w szarej strefie. Farmy oczywiście różnią się standardami, ale z reguły jest bardzo źle. Psy nie nadają się do chowu klatkowego. Upchane do kojców nieustanie się gryzą. Jest strasznie głośno. Psy często nie dostają w ogóle wody, karmione są jedynie papą z odpadów. A te często w ogóle nie nadają się dla psów. Jak Koreańczycy reagują, gdy obcokrajowiec mówi im, co mają jeść? Gdyby Hindusi mieszkający w Polsce protestowali przeciwko ubojowi świń, bylibyśmy pewnie zszokowani. Wiem, o co ci chodzi. Oczywiście ludzie nie lubią słuchać od obcych, co jest dobre, a co złe. Koreańczycy, jak zapewne dobrze wiesz, mają bardzo silną tożsamość kulturową. Używają argumentu o „kulturze” by usprawiedliwić wiele rzeczy, a jedną z nich jest psie mięso. W mojej organizacji jestem jednak jedynym obcokrajowcem. Świadomość społeczna rośnie. Wierzę, że pewne rzeczy są uniwersalne i można o nich dyskutować. Wiele osób po prostu nie miało styczności z ideami prozwierzęcymi. Nie miało pojęcia, z jakimi problemami mierzy się przemysł psininy. Zasadniczo intelekt świni jest porównywany do intelektu psa. Zdarza się, że ludzie posiadają świnkę, jako przyjaciela domowego np. we Francji taki status nierzadko mają świnie zajmujące się znajdywaniem trufli. Podejrzewam, że świńskim rzeźniom w Korei też można by wiele zarzucić. Dlaczego więc tak bardzo twoja organizacja walczy z przemysłem psiego mięsa? Naszą naczelną zasadą jest dążenie do niwelowania niepotrzebnego cierpienia. Korea jest bardziej nowoczesna od wielu innych krajów. Zakazanie przemysłu psininy jest pierwszym krokiem do poprawy statusu zwierząt w Korei w ogóle. Nie będziemy mogli się posunąć do przodu na innych płaszczyznach, jeśli ta sprawa nie zostanie zamknięta. W Korei mięso psie wydaj się otoczone wieloma wierzeniami z pogranicza medycyny ludowej i wręcz magii. Mówi się o funkcjach wzmacniających, zapewniających długowieczność czy o zbawiennym wpływie na potencje. Nie ma żadnych danych dowodów naukowych na specjalne właściwości psiego mięsa. Problemem jest to, że profesjonalni doktorzy często polecają mięso psie swoim pacjentom – jako formę kuracji. Kilka lat temu głośna była sprawa dotycząca napaści na ambasadora USA przez koreańskiego nacjonalistę. Ktoś wysłał rannemu ambasadorowi do szpitala psie mięso. Zapewne w dobrej wierze, ale incydent ten tylko zaognił całą sytuację. Pomagałeś policji walczyć z nielegalnymi psimi walkami. Czy trudno jest dostać się na taką ustawkę? Zbyt łatwo. Zmuszanie psów do walki to najgorsza rzecz, jaką możesz zobaczyć. Nic mną tak nie wstrząsnęło. Niestety ludzie organizujący te walki mają jakieś kontakty z policją i bardzo trudno jest coś z tym zrobić. Większe sukcesy odniosłem w śledzeniu nielegalnego przemytu zwierząt. W Korei pewną popularnością cieszy się przemyt małych małp. Udało nam się z policją rozpracować przemytniczą grupę. Protest pod seulskim zoo. Archiwum AJ Garci. Przemysł zwierząt domowych rośnie w Korei. To chyba dobrze? To ma dobre strony, bo z reguły trochę uwrażliwia społeczeństwo, ale jest też ciemna strona. Ludzie traktują kotki i pieski jak przedmioty. Klasie średniej szybko nudzi się niańczenie. Gdy szczeniak dorasta, to już nie jest tak słodki. Wielu właścicieli sprzedaje wtedy zwierzaka hyclom. Ciągle mamy też sytuacje, w których odnajdujemy zwierzęta, często żywe, w koszu na śmieci. To ying i yang. Tajwan dopiero co zakazał uboju kotów i psów. To był proces. Faktycznie ostatnia ustawa była gwoździem do trumny. Korea zawsze stara się być najlepsza i wykorzystujemy ten fakt. Przecież chcecie być liderem, czyż nie? Japonia pod względem ochrony zwierząt bije was na głowę! Te argumenty zaskakująco dobrze działają. W przeciwieństwie do argumentu o cierpieniu i okrucieństwie. Koreańczyków nie obchodzi cierpienie zwierząt? Mało kogo. Znamy co prawda wielu polityków, którzy nas popierają, ale nigdy nie powiedzą tego publicznie. Ponieważ wciąż dla wielu jedzenie psiego mięsa to ważna część koreańskiej kultury. Choć ciągle słyszymy, że nie możemy mówić ludziom, co mają jeść. Większość ludzi pyta jednak pragmatycznie. Gdzie w tym zysk? Dużo się dziś mówi, o zrównoważonym rozwoju np. Ile wysiłku trzeba włożyć w produkcje mleka krowiego, podczas gdy wystarczy zasadzić trochę migdałowców, zmielić to i mamy mleko migdałowe. I w Korei oni to robią. Bo to jest bardziej efektywne i przynosi większe pieniądze. Etyka słabo się tu sprzedaje. Nikogo nie ruszy tu argument, że psy są zbyt słodkie, by je jeść czy coś takiego. Dlatego staramy się przenieść rozmowę na inny poziom. Czy to jest ekonomiczne? Wygodne? Tanie? Dlatego zakaz psiego mięsa będzie kierowany powodami ekonomicznymi. Co zamierzacie w takim razie dać tym wszystkim psim farmerom w zamian? Staramy się zainteresować ich innym biznesem. Dajemy im możliwości nawiązania nowych kontaktów, organizujemy treningi itd. To jednak nie działa z wielkimi farmami, których właściciele włożyli miliony w swój biznes. To tak jak z wielkim przemysłem medycznym, który będzie promował setki niepotrzebnych leków, bo to zysk. Pieniądze napędzają to wszystko. I polityka. Politycy pytają nas stale – pokażcie nam statystyki, że zdecydowana większość społeczeństwa jest przeciwko psiemu mięsu, to porozmawiamy. Prawdę mówiąc, dziś widać już, że w ciągu ostatnich lat społeczeństwo zmieniło znacznie swoje zdanie. Jeszcze w 2011 roku zaledwie 30% ankietowanych wyraziło się przeciwko ubojowi, w powtórzonych badaniach w 2016 roku ponad 60% poparłoby zakaz. Ludzie coraz częściej widzą problem i mają wiele powodów do wyrażania obywatelskiego sprzeciwu – w ankiecie głównymi powodami było okrucieństwo i zdrowie. Czy, któryś z koreańskich ruchów religijnych jakoś was wspiera? W Europie czasami mówi się o teologi zwierząt. Przywołuje się ascetyczne ideały ojców kościoła. Niektóre katolickie zakony w Polsce jak kartuzi, kameduli czy benedyktyni nie jedzą mięsa i czasem też podnoszą głosy w tej sprawie. Dużym rozczarowaniem był dla mnie brak zainteresowania ze strony buddystów. Jak na ironię pierwsze postępowanie karne z powodu znęcania się nad zwierzętami dotyczyło buddyjskiego mnicha, który pijany biegał po ulicy i zabijał psy nożem. Przecież mnisi nie powinni w ogóle pić alkoholu! Ale problemy z buddyzmem w Korei to temat na inną dyskusję. Z kolei w kościołach katolickich można nawet znaleźć tradycje jedzenia psiego mięsa. Kościół ten był prześladowany i biedny stąd wziął się ten zwyczaj. Mieliśmy historie o przywiązanych na podwórku kościoła psach, które nagle w „tajemniczy” sposób znikały. Nowy prezydent Korei, który jest katolikiem, wydaje się otwarty na zmiany. Tak! Moon Jae-in powiedział nam jeszcze przed wyborami, że będzie pierwszym prezydentem, który zaadoptuje od nas psa. Jest bardzo liberalny. Wiążemy z nim duże nadzieje. Może 2018 roku przyniesie zmiany, ponieważ mamy olimpiadę zimową i rok psa (według chińskiego kalendarza przy. RH). Psy to tylko jedna z wielu spraw. Sprzeciwiamy się wszystkim formom eksploatacji zwierząt. Prowadzimy również kampanie przeciwko rytualnemu ubojowi halal, grzebaniu żywcem zwierząt, u których wykrywa się choroby albo kociemu mięsu. Wierzymy, że młode pokolenie zajmie się tymi problemami z większym współczuciem.

świnie grzebane żywcem w korei