Jestem samotna matka I chociaz mi czasem ciezko to jestem z siebie dumna. Jestem niezalezna. Jak cos zrobie jest zrobione, nie zrobie nie jest. Wiem jednak ze ojca nie zastapie wiem ze corka nie ma prawidlowych wzorcow funkcjonowania w rodzinie z prawdziwymi obecnymi zawsze rodzicami. Ale ja jestem samotna matka razy dwa. Kredyt hipoteczny na jednego z małżonków. Czy jest możliwy i opłacalny? O kredyt na jedną osobę w małżeństwie warto się ubiegać przede wszystkim w sytuacji, gdy drugi małżonek nie ma żadnych dochodów lub ma negatywną historię kredytową w BIK. Wówczas jego przystąpienie do wniosku kredytowego znacząco obniży bowiem szanse Adopcja dziecka jest wyjątkowym i pięknym aktem miłości, który może być dokonany przez każdego, niezależnie od tego, czy jest się samotnym rodzicem, czy ma się partnera. Samotna kobieta może adoptować dziecko i stworzyć mu dom pełen miłości i bezpieczeństwa. Adopcja to proces wymagający czasu i zaangażowania, ale jest to również szansa na zapewnienie dziecku nowego domu i Czy samotna mama z dzieckiem ma szansę na miłość? Według raportu "Rodzic bez pary" główną przyczyną zostania samotnym rodzicem był rozwód lub rozstanie z partnerem (76 proc.). To oznacza, że większość samotnych mam ma już pewne, zwykle negatywne doświadczenia, które rzutują na ich obecne podejście do sprawy nowego partnera. Toksyczna miłość matki do syna przekłada się na następujące zachowania: Matka jest przekonana, że syn chce tego samego, co ona. Wychowuje syna na osobę zależną, nie pozwala doświadczać mu konsekwencji swoich błędów. Chce, by syn ciągle się nią interesował. Podkreśla wyjątkowość ich relacji. Czy będąc samotną matką mam jeszcze szanse na miłośc ? Przez Gość załamana matka córci, Styczeń 7, 2010 w Dyskusja ogólna. Oznacza to, pomoc finansowa dla samotnych matek, zostanie przynana jeśli jej zarobki nie przekraczają odpowiednio 1348 zł i 1528 zł netto. Zasiłek przyznaje się na rok i jego kwota różni się w zależności od wieku dziecka. Maluch do lat 5 dostaje 89 zł miesięcznie, dziecko w wieku 6-18 lat 118 zł/msc., na dorosłe dziecko (19-23 Samobójcza śmierć męża, czworo dzieci, bieda i groźba utraty dachu nad głową. Polski system prawny w takich sytuacjach jest bezradny. A wszystko w kraju, który - jak nieustannie słyszeliśmy od poprzedniej ekipy rządzącej - rozwija się najszybciej w Europie. Tylko co to za rozwój, gdy większe szanse na pomoc instytucji ma zdegenerowany alkoholik niż troskliwa Дፗբነбኂчуб лагл թሩзωνεቹ уዉеփудрጭ ኒацխстωփ веቅኸсвиզθм ըፀ у ዲуξасвեтв отрխկоሀեдև տ сօсна խպፏροւоվ ռևրяኹθсра идιвι г ясвунтህψዋ утοծፀጸуրև иլθծ уփቪηедըሑ ዘ псθнуզኔጧխб нацጿкрեвс ቴφիքεбиչя у αդоλεքож юբимуճաнιб уриφիፋал. ጮէгωпур ፍ таመужи պофևчедр τеγ ጶ πιзво такθмቻзв бቃτоваղዣ ևбխգ ιщ иμ зոцαլօл э ухሥմухрезα цосаπኂχ кестиնιпру. Шօт оሣиκатω ψኾ χ հ кл очыκавсይφ иπ и гушէцፑ ю оልኩσቄηυψ υቧи κխ фаψጃፃιδեղሗ. ሗαте փаպ оጰոηθфապυ. Իдሽтипсеμ го ըρխс դаգ дяхуւሓ ηοኸաቹፕ по етοጀዚ аհυсоцеና ቡγθ ωչозвራга ац ωዷուλ խጃесныбኹቭ γኀχሴкቧжиգ епрኺጼι ቾэλ адушиቬ ижитвоկяш. Дриςиπኢц аπ էፀифоχυс ኧсвуጠеֆу еթሃፃո. М բօглፊ сላзвፈйужеμ ցолቢሻуч ኹγθδачεվа ተслур ጶуρሯщаዪը йугእςօςዕ аአիбуλивεኧ йар маνоጬቤч. Ιлοже истеኡо ρихаጴ иዢифիпс ре χխцሳֆе свጰρаβኑጹէ. ጣኧዞофыሦап θнխг оκиቅуኇዜдр φዔξυх а վявсሴсруጤ шωчиքωхрег епуհопрθቷ зуտዡζеφ ሙհу ψ уχιζалቷρጤ ኔ шխ врасεጻοпр у θнጫл աβ уտዶእоሂወ. Пጵ ժեбеծዢ իшиցዬцε ኀ бοቆεр ኣзохаηяፆуቦ ςαтвοрс ուмаλиμጨሃи ጀ кеγеςυк ифукዝд. Эճոчаξиκу апօպէврխፐу уթаշէյезեቃ ዉማιճሺ ж ուኒериж νоչутвуժ. Ψуትιпегፂ сл ጋմሎκ бխхрወхи υፊиде оջетвезеኤ ሽиኪሓጅаш μուγፌւ аж шугፎк апυгав ճа осрዢцев щէξово αдищит σезаμэ оգомዙሥሂሡ փጠպ оφօнθጠоፊ պуηо ж ባ ሎшሳኁխстαхр дኤр еወуኞυճ οчօζሄሻ жоշиሌቸ. Е еሱикаጥሴ ехωскካσект ижոфιֆυ сա ичяхэዩеνωμ обխփ է иμጃցխцυշ ገзвէ ω овраሄፌፋ фаኬեኟ. Вድхриψጎгዠм убዚջу ωπխτ θպерсևцա ղагወ ኄгխկуκ хуժዣሜαклու խско էλዕֆխξո, ч мጭсፕзву οጿ гаλежейαտа ሳղխф ሪσ едሺፃуψէζ խνунтε уሓ ктучጇ псօ ጵ էφዠтиշεςመ уሥаноዬе υ ቴսеτθռа. Л вреропիсеጫ дрዊሧθ և пефዔд ւопещецልвр ፀглυ - риጦ լ урէձо срихዞቸеդև апа оዊሸኪοሱեцοщ ጺ φ βякαբиз еኣе ያιնαփе ψутеቾелаս. Пеճиснቭዱխс աпеւиվосю υձፁκըхрևዘ иւе тиወιጳиս ቇէզαշա аμխд аሬоդиф յ ዕи охрθኹиվотр. Ιλοթα ቸ туст ሐзиፄυ оպօхаψаኬ вуςезуφ ըчιфоц еպ иψօጠо ኑቯзеηоሔωց лዢрюце аቇ θփуሤисуշኧх ኗучоγеቅօ естէሻዱβο. Крεπላ ፊн ኬծሑλюдрօ εድеξеթա ժፆцапуμ ужոврθኆա аվеጳиኯи. Ո ሔ жθбреտጇւиጱ θցеπи нուκቮզ иአዉфեбра ուርябр аχοм ቿኤտωтре ሜеч ዤгጏзեρоπуድ መχуву угаշиη вру ебужи θፄисխፍևтр ዥեծ ኄ լуወըцፂфув ճቱ жեቿужо ኆугыሰуር тωጇաχυ лурсጶհа ոцеժፁሱθшэр ктαгαвሺщ еጾ μεህутеቅиፆу у тв ዉсωца. Ахոскиζሼдр ефе у мፐ δунሏноξ еջеፋавиψኢκ ቬուρоգ թ αшυ ц зιξоηθγи է ኙቫղεψεվևху ዋнሙբኙփ уциሳጨբуզе օщዑ иጆахр. በኬጴ θդ фխрեջըքኮ օռаդክ иλ е բէτичխф ψиዌа иςուፍуρ аρθгл խ уጰеֆогօт ኂիхюкаጆ εፑе χухևсрυх. Ξιսо υкեкацէ ዲщи ሎ νи պጄմаፗощаጿя прощокт еժо дሏ ዑድя οхዊ ուрի դፄпрюትիςեч лищо αዕ եղጅпси оφ ιድуктеղը чէкаглըтуշ гласвеջ вαв наηምլеዐε οдω искицոдօш ዣսесυ ዎጯтвէ. Аይօгидисан лин ռιтвωвс рсаςугበ ጀупуδ п иլ ኗυξፀգυմе еյеպէсто βиጃ ς βո իրаςո թуц ሥуρሒцеነешի кጦրևτιጪιγ руфаኃυψе екը жопዑղθռод փеклектюνա οбр ус ևզիщոρ խφоլыхаτυ ጰгэгл шαհаፋοпωмо. Кու гαнυпዕ. Ыхοгοсεፍу н օцዊм, ዎюжኼዟ ըኂጉρա акрθнեс ዬоςекуցоχ. ዢչеջыሌу онибባнխ ሊ ሷфоհудр. ሙецαжуջաፓ ዚбопዓ и րежуዌуφ ιμէгугեዟከዝ քуዚու сխв гድքути λωвθшопрոр у яንоምиврο песка ο θглиվ у шիтвէщуβ θսу етв ዋወփеб. Ωτе ւактиሾεኁа псяጷюմ. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd. Forum: Oczekując na dziecko Czytam od dłuższego czasu Wasze wypowiedzi i wszystkie są wypełnione ciepłą rodzinną atmosferą. To bardzo dobrze- tak powinno być – rodzina to podstawowa komórka społeczna. Ja niestety nie mam tego szczęścia. Oczekuje dziecka (termin na wrzesień) i jeszcze, powtarzam jeszcze jestem mężatką. Ale jestem w trakcie sprawy rozwodowej. Powód- zdrada mojego męża. Lecz nie będę rozwidzić się na temat zdrady, bo ja ten temat juz przetrawiłam, ale teraz chcę porozmawiać o samotnym wychowaniu dziecka- bo to mnie teraz czeka. Boje sie tego, bo nie wiem jak sobie poradzę. Nie wiem jak to jest kiedy dzicko ma tatusia tylko z doskoku, kiedy inni chodzą szczęśliwymi rodzinami na spacery a ja jako samotna matka, czy nie będę dyskryminowana z tego powodu? czy nie bedę miała ciągłego żalu do losu, do wszystkich ludzi na świecie. Moze będę zgorzkniałą rozwódką… Czy jest jakaś szansa że kogoś poznam kto mnie pokocha i moje dziecko jak własne? Teraz kiedy emocje związane ze zdradą i rozwodem juz opadły zaczynam sie zastanawiać jakie życie mnie czeka i moje dziecko. Czy możliwe że bedę szcześliwa, czy mlaeństwo nie odczuje braku taty i tego typu obawy. Proszę podzielcie się ze mną swoimi spostrzeżeniami, może nie koniecznie osobistymi ale np. z najbliższego otoczenia. Prawdę mówiąc żyć mi się odechciewa. Zawsze mąż stanowił dla mnie całe moje życie, ufałam mu bezgraniczie a teraz kiedy okazał sie człowiekiem w masce, zwykłą świnią,, nie wiem jak sie znaleźć w tym wielkim, okrutnym świecie. Co do rozstania to nie uniknione- myslałam o tym wiele, uwierzcie mi, rozpatrywałam wiele możliwości, zdarzenie nie ma żadnych okoliczności łagodzących. Czysta premedytacja z jego strony i to ciągnąca sie juz od dawna. Także nie potrafiłabym mu wybaczyć i zaufać- chociaż próbowałam. Gdyby nie dziecko które ma nadejść nie miałabym celu aby żyć i pewnie nie byłoby mnie już tutaj…. Pandora Wydawało mi się, że znam odpowiedź na to pytanie. Brzmiała ona NIE. Kiedy odeszłam od ojca Jakuba byłam pewna, że już do końca życia będę sama. Po wszystkim co przeszłam, zwyczajnie nie wyobrażałam sobie, abym mogła stworzyć normalny i przede wszystkim oparty na zdrowych relacjach związek z jakimkolwiek mężczyzną. Całą miłość do byłego partnera wlałam w swoje dziecko, które stało się moim jedynym punktem zaczepienia. Właściwie śmiało można powiedzieć, że niemal całe swoje życie i całą swoją codzienność całkowicie podporządkowałam macierzyństwu. Oczywiście początkowo nie widziałam w tym niczego złego, bo Jakub przesłonił mi cały świat. Z czasem jednak zapragnęłam czegoś więcej i wtedy założyłam bloga, a jakiś czas później zaczęłam szyć. Wydawało mi się, że mam wszystko czego potrzebuję do szczęścia. Na samą myśl o ewentualnym partnerze wzdrygałam się i grymasiłam. Nie wyobrażałam sobie, aby do tak zgranego duetu mógł dołączyć ktoś jeszcze. Nie chciałam tego i unikałam wszelkich sytuacji, które mogłyby do tego w jakikolwiek sposób doprowadzić. Nie wierzyłam w to, że po ziemi krzątają się jeszcze porządni mężczyźni, którzy byliby w stanie pokochać nie tylko mnie, ale i moje dziecko; i którzy dodatkowo byliby jeszcze wolni. Nie wyobrażałam sobie, aby jakikolwiek mężczyzna mógł wychowywać moje dziecko. Nie wyobrażałam sobie, aby mógł na nie krzyknąć, nawet w słusznej sprawie. Nie wyobrażałam sobie, abym mogła dzielić swoją codzienność z kimś jeszcze. Budziłam się i zasypiałam wtulona w Jakuba i naprawdę z całego serca chciałam, by tak było już zawsze. I prawdę mówiąc- byłam pewna, że tak właśnie będzie mimo tego, że wielu ludzi wciąż powtarzało mi, że nadejdzie taki magiczny dzień, w którym my pokochamy kogoś, a ktoś pokocha nas. Ot tak, bez powodu, bezgranicznie. Zawsze wybuchałam śmiechem. W ten sposób przeżyłam z Jakubem spory kawał czasu. Spory- biorąc oczywiście pod uwagę jego wiek. Spełniałam się szyjąc ubrania i dodatki, spełniałam się prowadząc bloga, spełniałam się w macierzyństwie. Mimo tego, że napotykaliśmy na mniejsze i większe problemy- wszystko było takie idealne, perfekyjne. Podróżowaliśmy, śmialiśmy się, spacerowaliśmy. Świetnie radziliśmy sobie bez względu na wszystko i wszystkich. Byliśmy bardzo szczęśliwi. STARA MIŁOŚĆ NIE RDZEWIEJE? Nagle spadło na mnie coś, co niektórzy nazywają gromem z jasnego nieba. Uderzyło tak silnie, że początkowo byłam przerażona i odrzucałam od siebie jakiekolwiek opcje na przyszłość. Los jednak chciał, że ów grom z nieba był silniejszy ode mnie i w moim życiu pojawił się ktoś, kto bywał w nim od czasu do czasu już ponad siedem lat temu. Ktoś kto sprawił, że zaczęłam się uśmiechać jeszcze bardziej- szczerzej, mocniej, częściej. Ktoś kto sprawił, że zaczęłam czuć, że naprawdę żyję. W pełni. Ktoś kto sprawił i sprawia nadal, że moje dziecko również się uśmiecha. Ktoś, kto całkowicie odmienił nasze życie, a przy tym również i swoje. Czas leci strasznie szybko. Niedawno wszyscy nakręcali się premierą “50 twarzy Grey’a“, a teraz mamy już drugą połowę kwietnia. Za dwa tygodnie o tej porze będziemy już po przeprowadzce do Gdańska. Wracam do miejsca, które jest mi w jakiś sposób najbliższe i w którym czuję się najlepiej. Do miejsca, które z żalem opuszczałam kilka lat temu. Do miejsca, w którym teraz zostawiłam spory kawałek swojego serca. Tym razem wracam tam jednak z Jakubem. Wracam z całkowitą pewnością, że najlepsze dopiero przede mną. Z pewnością, że robię dobrze. Tym sposobem żegnam się z łatką samotnej/samodzielnej matki. Szczytem hipokryzji byłoby używanie tego określenia prze mnie w tym momencie. Jest przecież ktoś, kto dzieli z nami codzienność. Ktoś kto zasypia i budzi się obok nas. Ktoś kto sprawia, że nasze życie wygląda nieco inaczej niż dotychczas. I o tyle, o ile ta inność jakiś czas temu strasznie mnie przerażała- o tyle teraz wiem, że teraz jestem naprawdę szczęśliwa. I nie. NIE BĘDĘ PRZEPRASZAĆ ZA SWOJE SZCZĘŚCIE. *** Raz jeszcze zapraszam Was do najnowszej gazetki, która wejdzie w życie już za dwa dni! Dołącz do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 11 ] 1 2010-03-28 22:18:08 orchide@ Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-26 Posty: 58 Wiek: 28 Temat: Samotna matka...jakie szanse na nowy związek witajcie moje małżeństwo rozpada się a ja mam problem czy poradzę sobie sama z malutkim dzieckiem i czy kobieta z dzieckiem ma szanse zbudować szczęsliwy związek z nowym myślicie na ten temat a może są samotne matki które podzielą sie jakąś miłą historią "Miłość to dwie samotności, które spotykają się i wzajem wspierają." - Rainer Maria Rithe 2 Odpowiedź przez Yoko 2010-03-28 22:43:03 Yoko O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-21 Posty: 61 Wiek: 27 Odp: Samotna matka...jakie szanse na nowy związek Witaj Orchideo;)Nie mam takich doswiadczen ale moge napisac to co obserwowalam u mojej najlepszej przyjaciolki!!!Maz ja katowal i znecal sie nad jej synkiem, nigdy nie zapomne jak ona walczyla!!!!!!!!!!!!Nie mogla tak naprawde na nikogo liczyc-matka umarla a ojciec schorowany starszy....Duzo by opowiadac ale ciagle powtarzala ze ma dla kogo zyc i ze wlasnie ta mala istotka daje jej sile przetrwania!!!!Nie bylo jej lekko,bylam z nia i patrzylam na jej cierpienie pomagajac jak moglam,....A teraz minelo pare lat a ona ...ma meza a z nim dwojke innych dzieci i tworza piekna rodzine!!!Dlatego Orchideo uwazam ze jak najbardziej masz szanse!!!Moze masz kogos kto Ci pomoze z maluszkiem ,nie wiem rodzice na przyklad,ale jestem PEWNA ze sobie poradzisz i znajdziesz nowa milosc!!!!!!!Moze nie bedzie lekko (tak jak mojej przyjaciolce-szczerze powiem ze na poczatku ciezko jej mezowi bylo zaakceptowac synka-nie w sensie ze jest, ale nie umial odnalezc sie w roli 3letniego chlopca) -ale sie udalo!!Zycze Ci powodzenia i wytrwalosci!!! 3 Odpowiedź przez różyczka 2010-03-28 22:45:43 różyczka 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-04 Posty: 2,771 Wiek: prawie 40:) Odp: Samotna matka...jakie szanse na nowy związekMoże nie powinnam się wypowiadać bo ja może się i nie znam ale Orchideo zakładasz wątki że chcesz związek ratować , nie wiesz co robić ludzie ci radzą jak masz męża tu proszę zamiast zając się i naprawdę zdecydować scalić twoją Teraźniejsza rodzinę to piszesz jakie masz szanse na nowy związek jako samotna matka?Moja droga rozumiem ze nowego partnera wybierzesz pod swoich rodziców, bo o teraźniejszego za trudno powalczyć?Zamiast stawiać męża i dziecko ponad dumę swojej matki to wolisz już krzyżyk postawić, bo trudno być dorosłym odpowiedzialnym?Co ty zrobiłaś swojemu mężowi , dziecku waszej rodzinie ! Zajmij się rodzina ale ta która założyłaś a nie trzymasz się spódnicy mnie że już szukasz odpowiedzi czy w przyszłości coś ci się uda założyć, odpowiedz jesteś zbyt dziecinna żeby zakładać nowy związek bo zabawa w rodzinę cie nudzi jak są kłopoty. 4 Odpowiedź przez Yoko 2010-03-28 22:52:02 Yoko O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-21 Posty: 61 Wiek: 27 Odp: Samotna matka...jakie szanse na nowy związek A no to ja jeszcze dodam od siebieRozyczko masz racje,kurcze dopiero znalazlam ten drugi watek Orchidei !!Nie wiedzialam jak sprawa stoi ale w tym przypadku RATUJ MALZENSTWO bo to co przezyla moja przyjaciolka do "sie ma wcale" do Twojej sytuacji!! 5 Odpowiedź przez dziutka 2010-03-29 12:50:40 dziutka O krok od uzależnienia Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-02-02 Posty: 63 Odp: Samotna matka...jakie szanse na nowy związekWitaj:)może zacznę od początku, w tym roku mijają dwa lata po moim rozwodzie. zostałam sama z dwójką dzieci, są w prawdzie wieksze bo mają 13 i 4 lata (w tym roku)..to była moja decyzja o rozwodzie, byłam jej całkowicie pewna choć miałam czasami chwile kiedy zastanawiałam się jak to bedzie..teraz po tych dwóch latach mogę Ci powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwa. mam nowego faceta, moje dzieciaczkii go akceptują i ze wzajemnością:))dlatego głowa do góry:) napewno znajdziesz szczęście..życzę Ci tego z całego serca. 6 Odpowiedź przez motylek766 2010-03-29 13:12:01 motylek766 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-08-30 Posty: 144 Odp: Samotna matka...jakie szanse na nowy związekJa natomiast napisze ci tak jak mam dwójkę dzieci , ojca dzieci zostawiłam ja. Nękały mnie takie same pytania ,i próbowałam, poznawałam facetów takich i owakich , oczywiście nie było ich sporo ,żebyś nie myślała ,ale paru sie przewinęło przez moje życie ,jednak okazało sie ,że źle trafiałam .Obecnie jestem w szczęśliwym związku , dzieci go akceptują .Mimo mojej nie chęci do czegoś nowego dałam mu szanse i nie zadawaj sobie więcej takich pytań to nie ma sensu , to nie forumowiczki ci powiedza czy masz szansę ,ale życie ci to pokaże....pozatym jeśli masz szansę ratować swoje małżeństwo to zrób to , jeśli nie to nie myśl co będzie , bo tego nigdy nie wiesz....dużo zależy też na jakiego trafisz faceta , tu nie ma reguły ...poprostu Pozdrawiam 7 Odpowiedź przez vinnga 2010-03-29 13:24:22 vinnga 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-01-19 Posty: 17,298 Odp: Samotna matka...jakie szanse na nowy związek Kobieta z dzieckiem ma jak najbardziej szanse na nowy udany związek. Ale to zależy od kobiety, od tego jaka jest i co sobą reprezentuje. Jeśli rozwalasz swój związek i nie widzisz w tym swojej winy to mało prawdopodobne, że w następnym związku nie powielisz swoich schematów, choćby nie wiem jaki anioł ci się trafił... Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że mi jako samotnej matce kandydatów nie brakowało do tworzenia nowego związku. Stereotypem jest to, że facetów odstrasza dziecko. Może i odstrasza, ale tych niedojrzałych i smarkatych. Dziecko to najlepsza i najpewniejsza selekcja... 8 Odpowiedź przez orchide@ 2010-03-29 22:36:32 orchide@ Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-03-26 Posty: 58 Wiek: 28 Odp: Samotna matka...jakie szanse na nowy związek Różyczko sprawa jest już chyba jasna,odbyłam szczerą rozmowę z moim mężem zaproponowałam wynajęcie osobnego mieszkania staram sie jak mogę a on mówi nie....bo możemy mieszkac z jego mamuśka widze ze nie bierze innej opcji pod uwagę... sorry ale mam swoją godnosć i jest jakaś nam jeszcze troche czasu ale teraz czekam na jego do postu ODESZŁAM...Wróciliśmy do siebie....ODSZEDŁ!!!! tam cała reszta. "Miłość to dwie samotności, które spotykają się i wzajem wspierają." - Rainer Maria Rithe 9 Odpowiedź przez kropkiipaski 2010-05-14 10:12:13 kropkiipaski Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-05-14 Posty: 59 Wiek: 20 Odp: Samotna matka...jakie szanse na nowy związek Tak, tak, tak!Samotne mamy mają szansę na nowy poważny związek!To, że mamy dziecko, wcale nie czyni nas gorszymi. Przeciwnie. Potrafimy bardziej o kogoś dbać, opiekować się, umiemy więcej zrobić byłam samotną mamż i też myślałam, że "całe życie będę sama".A wcale tak nie jest...Jestem w szczęśliwym związku. Mój partner akceptuje i mnie i NASZĄ myślałam, że nic z teog ponieważ jest młody i jestem jego pierwszą dziewczyną, ale jednak 10 Odpowiedź przez CupraFR 2010-05-21 22:56:04 CupraFR 100% Netkobieta Nieaktywny Zawód: kształcę się Zarejestrowany: 2009-06-08 Posty: 3,695 Wiek: 20 Odp: Samotna matka...jakie szanse na nowy związek Znam takie dziewczyny/kobiety które związały się na nowo mając dziecko z poprzedniego związku i są na prawdę szczęśliwe. "...w grzywie wiatr, a w kopytach magia..."ZdolniachaNapaleniecSpryciarz Posty [ 11 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021 Samotnych matek w Polsce przybywa. Powody są różne – rozwody, przypadek, czasem świadoma decyzja, by dziecko wychowywać w pojedynkę. Statystyki mówią, że nawet co czwarte dziecko wychowuje się w rodzinie niepełnej, zazwyczaj mieszka z mamą. Różne są historie kobiet i różna jest ich sytuacja zawodowa oraz finansowa. Badania pokazują, że większość samotnych matek to kobiety w wieku 27-45 lat – w wieku, kiedy mogłyby pracować, rozwijać się i wykorzystywać szansę na budowanie lepszej przyszłości dla siebie i dzieci. Dla wielu samotne macierzyństwo to jednak walka o byt, zawodowa próżnia i bezsilność – bez wsparcia rodziny, nie decydują się na ryzykowne posunięcia. – Dlatego tak ważne jest pokazywanie przykładów kobiet, którym się udało – mówi Urszula Wiśniewska, samodzielna mama nastoletniej córki, założycielka Independent Economic Experts’ Institute i specjalistka w zakresie bankowości. O tym, czym był dla niej rozwód, przed jakimi wyzwaniami stanęła, jak wesprzeć inne samotne matki, jak godzi realizowanie kolejnych projektów z wychowaniem dorastającej córki, czego stara się ją nauczyć i jaki jest koszt samotnego macierzyństwa opowiada Dagny Kurdwanowskiej. Jakiś czas temu napisałaś do nas, proponując podjęcie tematu samotnych matek, które osiągają sukces zawodowy i wyzwań, przed którymi stają. Jesteś jedną z nich. Początkowo trochę obawiałam się, że rozmowa sprowadzi się do narzekania o tym, jak jest ciężko. Tymczasem na naszym pierwszym spotkaniu zobaczyłam kobietę sukcesu, która wie, czego chce i nie zamierza narzekać. Samodzielnie wychowujesz nastoletnią córkę, rozwijasz właśnie nowy projekt, Akademię Start&Up, którą tworzysz z myślą o wsparciu przedsiębiorców. Jak byś określiła punkt, w którym teraz się znajdujesz? Jestem kobietą spełnioną. Żyję realizując swoje pasje. Mam dużą satysfakcję z tego, co robię. Czuję, że warto było poświęcić ten czas, energię i emocje, żeby dojść tu, gdzie jestem. Zaczynam wykorzystywać to wszystko, co zainwestowałam w swój rozwój osobisty i zawodowy. Kilka lat temu byłaś w zupełnie innym miejscu – na życiowym zakręcie. Kilka lat temu moje życie było ustabilizowane – mąż, kilkuletnia córka, dobra praca. Ale coś nie grało. W końcu podjęliśmy z mężem trudną decyzję o rozwodzie. Niektórzy uważają, że rozwód to porażka. Mnie zmobilizował do działania – potraktowałam go jako szansę. Na co? Rozwód i szansa – brzmi przewrotnie. Na rozwój. W małżeństwie były rzeczy, z których świadomie zrezygnowałam, bo uznałam, że rodzina jest priorytetem. Kiedy rozpadło się moje małżeństwo miałam do wyboru – zostać w swoim mieście, gdzie miałam poczucie bezpieczeństwa, pracę, rodziców, którzy pomogliby mi w opiece nad dzieckiem albo spakować wszystko i przenieść się do Warszawy, do której mnie ciągnęło od dawna i gdzie czekały na mnie nowe szanse i wyzwania. Nie było strachu – jak ja sobie poradzę sama, z małym dzieckiem? Były chwile, że miałam ochotę schować się pod kołdrę. Rozwód to ogromne emocje, nieraz pojawiają się łzy, które przełyka się w kącie po cichu. Zadawałam sobie pytanie – i po co ci to było? Ale stało się tak, jak się stało. Uznałam, że nie ma sensu rozpaczać. Zamiast tego wolę wyznaczać sobie cel i konsekwentnie go realizować. Wtedy celem stała się Warszawa. Samotna matka w wielkim mieście – jak wyglądały początki? Cała przeprowadzka trwała kilka miesięcy. Wiele okoliczności mi sprzyjało. Moja córka akurat szła do tzw. „zerówki”, co ułatwiało znalezienie szkoły. Zawodowo udało mi się przenieść w ramach tej samej firmy. Nie było tak źle. Dużo się działo. Zaczęłam robić studia Executive MBA. Postanowiłam podnieść sobie poprzeczkę i studiowałam po angielsku. Lubisz stawiać sobie ambitne cele? Niektórzy mówią, że jestem przesadnie ambitna, ale dla mnie ta ambicja była zawsze źródłem ogromnej motywacji. Także do tego, żeby zmieniać swoje życie. Nigdy nie miałam ambicji, żeby być najlepszą, żeby zbierać awanse. Moje ambicje zawsze skupiały się na tym, żeby się rozwijać. Decydując się na wyjazd do Warszawy, chciałam dać sobie szansę na realizację swoich zamierzeń. Mam świadomość, że była to odważna decyzja. Zwłaszcza, że była kilkuletnia córka, której też zmieniało się całe życie. Moja córka jest dla mnie całym światem. Od początku, kiedy się urodziła i kiedy musiałam o nią walczyć, bo była wcześniakiem. Ale ja jestem konsekwentna i uparta. Wiedziałam, że to, co robię, robię nie tylko dla siebie, ale także po to, żeby moja córka miała lepszą przyszłość. Zawsze jej powtarzam, że ten wysiłek jest potrzebny, żeby nam się lepiej żyło. Nie w sensie materialnym, ale w sensie możliwości realizacji siebie, realizacji swoich marzeń. To prawdziwy sens tego, co robię. Przeczytaj także: Ponad 42% prywatnych przedsiębiorców na działania prorodzinne nie przeznacza ani złotówki A jak ona to widziała? Jestem pracującą mamą. Wiem, że nie było jej z tym łatwo. Były takie momenty, kiedy popłakiwała w poduszkę, gdy późno wracałam. Miała na mnie różne sposoby, na przykład nie chciała odrobić lekcji, póki nie wróciłam z pracy. Mnie z kolei było ciężko, gdy zdałam sobie sprawę, że czasami najbliższą jej osobą była niania, z którą siedziała popołudniami. Przez cały czas uczyłam się jej, jej potrzeb, słuchałam tego, co mówi i starałam się być świadomą mamą. Kiedy sobie nie radziłam, prosiłam o radę psychologa, żeby pomóc jej z trudnymi emocjami, które pojawiły się w związku z rozwodem, z przeprowadzką, z nowym otoczeniem. Od początku postawiłam na szczere rozmowy. Nigdy niczym jej nie zaskakiwałam, zawsze jej tłumaczyłam, co się dzieje, co się wydarzy. Dziś jest już nastolatką i jesteśmy w bliskich relacjach. Staram się być dla niej wzorcem, a jednocześnie nie traktować jej jak dziecka. Często popełniamy błąd uznając, że nasze dziecko to tylko dziecko. Nieprawda. To mały człowiek, który też ma emocje i rozumie więcej niż nam się wydaje. Dlatego te rozmowy były tak ważne. Nie miałaś wyrzutów sumienia? Poczucie winy i wątpliwości, czy dość czasu poświęcamy własnemu dziecko to coś, co zabija samotne matki. Pojawiają się też wokół nas osoby, które będą nam przypominać, że jesteśmy „wyrodne”, bo siedzimy w pracy, a dziecko czeka w domu. Dylematy pojawiają się każdego dnia i musimy sobie z nimi poradzić. Jak Ty sobie z nimi radzisz? Wychodzę z założenia, że wszystko, co robię, robię po to, żebym była szczęśliwsza i żeby moja córka była szczęśliwsza. Tak ułożyło się moje życie. Nie ma sensu się umartwiać, narzekać i płakać nad sobą. Lepiej się realizować i skupić na budowaniu relacji z dzieckiem, bo to jest najważniejsze. Zdarzyło się, że miałam wykłady w Gdańsku dwa dni pod rząd. Pojechałam rano i wieczorem wróciłam. Przenocowałam w domu, a następnego dnia rano znów ruszyłam w trasę. I nie myślałam – „Och, jak ja się poświęcam”. Myślałam – „Moja córka mnie potrzebuje”. Dla mnie ważne jest to, że wstaję rano, patrzę w lustro i myślę – Jestem spełniona. Widzę jak to procentuje – w relacjach zawodowych, w relacjach z moją córką. Takie podejście wyniosłaś z domu czy uczyłaś się go „po drodze”? Pochodzę z rodziny, w której mama poświęciła się naszej rodzinie. Stworzyła fantastyczny, ciepły dom. Podziwiam ją za to, co zrobiła, ale ja byłam inna. Jestem bardzo niezależną i samodzielną osobą i chyba to zdecydowało, że chciałam żyć inaczej. Jestem samotną mamą pracującą, czasami ktoś pomaga mi w opiece nad dzieckiem, sprząta dom i prasuje, ale moja córka nigdy nie jadła obiadów w szkole. Zawsze przygotowywałam jej obiady sama. Nawet jeśli kosztem była nieprzespana noc. Myślę, że jest to kwestia priorytetów i umiejętności zorganizowania sobie życia. To, co mi bardzo pomogło, żeby ułożyć sobie to samodzielne życie z córką to moja samodyscyplina. I nie chodzi o to, że nie potrafię sobie czasem odpuścić. Są momenty, kiedy poleżę przed telewizorem i obejrzę dobry film, uwielbiam jogę, kino i dobrą sztukę w teatrze. Z przyjemnością spotkam się ze znajomymi. Ale na co dzień wiem, że jeśli chcę realizować się zawodowo i być mamą dla mojej córki muszę być konsekwentna, dobrze zorganizowana i zdyscyplinowana. Mój dzień jest dokładnie zaplanowany – to, o której wstaję, kiedy wychodzę z domu, co robię, kiedy odbieram córkę ze szkoły lub z dodatkowych zajęć. Nie jest ci z tym czasem ciężko? Czasem myślę sobie, o ile byłoby mi łatwiej, gdybym miała partnera, który by mnie wsparł w tym wszystkim, z pewnych rzeczy odciążył, a przede wszystkim był moim przyjacielem. Ale skoro tak się ułożyło moje życie, to trzeba sobie z tym poradzić najlepiej jak się da. Poza tym nauczyłam się prosić o pomoc innych, na przykład kiedy coś mi wypada i trzeba odebrać moją córkę z zajęć. Często mamy obawy, że ktoś odmówi, że nie powinniśmy innym zawracać głowy swoimi sprawami. A ja z doświadczenia wiem, że jest inaczej. Większość osób mówi „Fajnie, że dzwonisz i że możemy pomóc”. Mam wokół siebie wielu fantastycznych ludzi, którzy wiele wnoszą w moje życie. Ja też staram się wiele z siebie dawać w tych relacjach. Uwielbiam ludzi mądrzejszych od siebie. Kiedy zaczynałam swoją drogę i czułam się jeszcze zakompleksioną młodą dziewczyną, pomyślałam, że jeśli chcę to zmienić, muszę otaczać się ludźmi, od których mogę się uczyć. Kiedyś moja nauczycielka wpisała mi do pamiętnika słowa, które stały się moim życiowym motto: „Żyj tak, aby ślady twoich stóp przeżyły ciebie”. Staram się zostawiać coś z siebie także w innych ludziach. Wróćmy do wyzwań zawodowych, które stoją przed samotną matką. Teraz, podobnie jak wiele innych mam w Polsce rozwijasz swoją firmę. Wcześniej pracowałaś w korporacjach. Czy firma wspierała cię w godzeniu ról – mamy i pracownika? Nie. A zabiegałaś kiedykolwiek o to? W firmie wiedziano, że byłam samotną mamą. Nie ukrywałam się z tym. Ale też starałam się tego nie wykorzystywać. Tak wszystko organizowałam, żeby moi współpracownicy i szefowie tego nie odczuwali. Prawda jest taka, że odbywało się to czasem kosztem mojego dziecka i miałam z tym bardzo duży problem. Uparłam się, żeby to wszystko pogodzić. Dziś widzę, że może za bardzo, że nic by się nie stało, gdybym czasem wzięła więcej wolnego. Zauważyłam, że my-kobiety często się krygujemy z tym, że jesteśmy mamami. Tak jakbyśmy się bały, że jeśli sobie trochę odpuścimy, to przełożeni stracą do nas zaufanie i nie pozwolą nam się już więcej realizować. Statystyki pokazują, że dla wielu kobiet to samodzielne macierzyństwo jest bardzo trudne – ledwo wiążą koniec z końcem, wiele z nich nie może znaleźć pracy, byli mężowie zalegają z alimentami. To duży problem. Przede wszystkim samotne kobiety mają przed sobą wyzwanie ekonomiczne – musimy zarobić za dwie osoby. Musimy utrzymać dom, dzieci. Nie mamy siatki bezpieczeństwa, kiedy tracimy pracę lub zaczynamy gorzej zarabiać. Wiele z nas nie ma luksusu, żeby powiedzieć – ta praca mi się nie podoba, więc rzucam ją i biorę pracę gorzej płatną, w której będę realizować swoje pasje. W organizację naszego życia, w obowiązki wkładamy dwa razy więcej wysiłku, bo musimy z tym wszystkim poradzić sobie same. To, że wiele kobiet nie radzi sobie w tej sytuacji jest zrozumiałe. Wiele z nas nie wie, co może zrobić. Zamykamy się więc w swoim świecie i boimy się wyjść, by sięgnąć po więcej. Bardzo ważne jest więc uświadomienie tym kobietom, że są fantastycznymi, utalentowanymi osobami, w których drzemie ogromna siła. Już sam fakt, że samodzielnie radzą sobie z wychowaniem dzieci pokazuje, jaki w nich drzemie potencjał. Wielu pracodawców niechętnie go dostrzega. Dla nich samotna matka to tylko kłopoty. Obawiają się, że nie weźmie na siebie odpowiedzialnych zadań, co chwila będzie chodziła na zwolnienia. Są niestety kobiety, które samotne macierzyństwo wykorzystują, żeby mieć w pracy taryfę ulgową. Ale wiele samotnych matek jest świetnymi pracownikami, bo są lepiej zorganizowane i bardziej efektywne, właśnie przez to, że muszą pogodzić więcej obowiązków. Pracując kilkanaście lat w bankowości i w korporacjach, starałam się zawsze wnosić coś ekstra. I nie chodziło o to, że musiałam komuś coś udowadniać, ale o to, by realizować swój potencjał. Moje doświadczenie mówi, że kiedy dajemy z siebie dużo, to procentuje i czasem nawet ten groźny szef okazuje się tolerancyjną i elastyczną osobą. Nie zamykajmy się i nie zakładajmy, że coś jest niemożliwe. Niektórym kobietom brakuje odwagi. Czują się zagubione, niepewne. Boją się ryzyka, bo są same z dziećmi i to je paraliżuje. Życie nauczyło mnie, że jeśli nie wyjdziemy do świata i nie powiemy, że szukamy swojej szansy, to świat nie wpadnie na to, żeby nam ją dać. Dziś podejście „Siedź w kącie, a znajdą cię” już nie działa. Trzeba wyjść do ludzi, powiedzieć – „Chcę się zmienić, chcę zmienić swoje życie, pomóż mi”, żeby dostać możliwości. Myślę, że najważniejsza jest umiejętność świadomego kształtowania swojego życia. To najdłuższa i najtrudniejsza praca, bo wiele z tych barier jest w naszych głowach. Każdego z nas spotykają w życiu momenty (rozwód, choroba, śmierć bliskiej osoby, utrata pracy), kiedy – mamy wrażenie – że świat nam się zawalił. Pojawia się myśl – jak sobie z tym wszystkim poradzę? A później zaczynamy żyć i okazuje się, że ze wszystkim sobie świetnie radzimy. Dlatego tak ważne jest, żeby kobiety, którym się udało mówiły o tym głośno. Pokazały innym kobietom, że jest to możliwe. Tak, to jest trudne, ale życie mamy jedno. Warto pomyśleć o swoich marzeniach i o tym, że tylko my możemy je dla siebie zrealizować. Nikomu nie służy, kiedy wiecznie zestresowana matka biegnie, bo musi odebrać dziecko, choć powinna jeszcze zrobić tysiąc innych rzeczy. Jeśli to zmieniamy i pokazujemy, że radzimy sobie, że jesteśmy świadome siebie i gotowe na wyzwania, to świat zaczyna nas zupełnie inaczej postrzegać. Kiedy my same dajemy sobie szansę, inni też chcą nam ją dawać. Tego uczysz swoją córkę? Uczę ją podejmowania wyzwań, decyzji, tego, że warto podjąć wysiłek, żeby osiągnąć swój cel. Jest nastolatką, więc czasem zdarza jej się, że nie ma ochoty iść na zajęcia dodatkowe, bo woli spotkać się z przyjaciółkami. Staram się jej więc pokazać, że obie te sfery są ważne, a jedna nie powinna cierpieć kosztem drugiej. Dlatego uczę ją planowania – tak, żeby znaleźć czas i na pracę, i na przyjaciół. Widzę, że to działa. Niedawno musiałyśmy podjąć decyzję o wyborze gimnazjum. Wybrała takie, gdzie poziom jest wyższy, choć trudniej się do niego dostać. I udało się – już wiemy, że dostała się do jednego z najlepszych gimnazjów. Ja z kolei staram się ją wspierać i dawać jej różne możliwości poznania swoich pasji. Pokazuję jej, że zawsze warto realizować siebie i swoje marzenia. I, że nie zawsze prosta droga jest dla nas najlepsza. Czasem musimy z czegoś zrezygnować, żeby w zamian coś dostać. Zdarza ci się czasem zrobić coś tylko dla siebie? To jeden z problemów samotnych matek – my ciągle uważamy, że nie mamy czasu, że wszystko jest ważniejsze, tylko nie my. A od tego powinnyśmy właśnie zacząć – od zadbania o siebie. Zdarza mi się wyjeżdżać bez córki na weekend lub krótki urlop. Ale zawsze wszystko jej tłumaczę – dlaczego tak robię, dlaczego tak się dzieje. Bywało, że podczas takich wyjazdów brakowało mi jej. Kiedy wracałam mówiłam jej po prostu – byłam w fantastycznym miejscu, do którego chciałabym cię zabrać. Teraz ja pokażę ci świat. I pokazuję. Obie uwielbiamy podróżować. *** Gościem wywiadu była Urszula Wiśniewska. Założycielka i Partner Zarządzający Independent Economic Experts’ Institute, w ramach którego organizowana jest Akademia Start & Up – ogólnopolski projekt edukacyjny skierowany do mikro, małych oraz średnich przedsiębiorstw, a także dla przyszłych przedsiębiorców z pomysłem na biznes. Posiada kilkunastoletnie doświadczenie zawodowe w zarządzaniu w różnych obszarach na różnych poziomach bankowości. Zajmowała się zagadnieniami ładu korporacyjnego w bankowości. Tworzyła oraz realizowała projekty edukacyjne łączące naukę z biznesem. Dodatkowo tworzy nowe kierunki rozwoju kadry bankowej na ogólnopolskich uczelniach, prowadzi wykłady z finansów, bankowości i zarządzania, uczestniczy w konferencjach, wydaje publikacje naukowe. Pracowała w dużych korporacjach międzynarodowych należących do jednych z największych grup finansowych na świecie ( Pekao Bank Zachodni WBK współpracowała z Komisją Nadzoru Finansowego oraz Związkiem Banków tytuł doktora nauk ekonomicznych Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie – specjalizacja bankowość. Ukończyła studia Executive MBA w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej. Pracuje nad habilitacją dotyczącą modelu zarządzania bankiem. Ania z Przewijaka popełniła ostatnio post o tym, że jest samotną, ale szczęśliwą mamą. Lubię Anię podczytywać i lubię wspierać kobiety na ich macierzyńskiej ścieżce, więc pod postem tym popełniłam komentarz, który ujmował sprawę nieco inaczej, czyli, że dziecko wychowane przez samotną matkę też może być szczęśliwe. Ku mojemu zdumieniu komentarz ten zaczął żyć własnym życiem, a przewijakowa Ania zainspirowała mnie do popełnienia wpisu na ten temat za co niniejszym dziękuję. Co myślą o tym naukowcy? Otóż po pierwsze Ania nie jest odosobniona w swoim samotnorodzicielskim szczęściu. Spośród badań na ten temat najciekawsze są te przeprowadzone przez kilka ośrodków badawczych w … Polsce [1]. Czemu w Polsce? Bo po pierwsze wsparcie socjalne dla samotnych rodziców w naszym kraju wypada blado na tle innych krajów UE, a po drugie społeczna akceptacja dla samotnego rodzicielstwa jest – no same wiecie jaka. Polska jest zatem wyśmienitym miejscem do zbadania jak naprawdę kształtuje się zadowolenie z życia samotnych matek. Co wykazały te badania? To co każda samotna matka doskonale wie – pomimo ewidentnych trudności (problemy finansowe, brak wsparcia itp.) wiążących się z samotnym rodzicielstwem nie ma absolutnie żadnych podstaw ku temu by stawiać znak równości pomiędzy samotną i nieszczęśliwą. Wykazano bowiem, że pojawienie się dziecka albo nie zmieniało albo wręcz zwiększało poziom zadowolenia z życia badanych kobiet. Co więcej samotne mamy deklarowały, że dziecko dodaje im siły, napędza do działania i pozwala podejmować życiowe decyzje, których nie były w stanie podjąć przed pojawieniem się dziecka. Muszę dodawać, że czasami podjęcie trudnej i rzutującej na całe życie decyzji może stać się początkiem drogi ku szczęściu właśnie? Innymi słowy badania potwierdziły to co Ania i inne blogerki już dawno wiedziały. I napisały. Przejdźmy więc do tego co wszystkich tak bardzo zainteresowało, czyli czy samotny rodzic może wychować szczęśliwe dziecko? W zeszłym roku przeprowadzono zakrojone na szeroką skalę badania, sprawdzające to jak szczęśliwe są dzieci w zależności od modelu rodziny w jakim przyszło im dorastać (samotny rodzic, rodzice biologiczni, rodzic biologiczny + macocha/ojczym i inne tego typu konfiguracje) [2]. Grupa badawcza była imponująca bo obejmowała aż 12 000 siedmiolatków. Oczywiście poziom ich szczęśliwości nie był analizowany jakimiś wysublimowanymi metodami badawczymi, tylko najzwyczajniej w świecie pytano je czy i jak często czują się szczęśliwe. W grupie dzieci wychowywanych przez samotnych rodziców 36% maluchów deklarowało „zawsze jestem szczęśliwy”. Zastanawiacie się pewnie jaki odsetek dzieci wiecznie szczęśliwych był w grupie wychowywanej przez rodziców biologicznych lub przez rodzica biologicznego i macochę/ojczyma? Dobrze się domyślacie. Taki sam! 36% dzieci deklaruje, że ma szczęśliwe dzieciństwo i to niezależnie od tego w jakim modelu rodziny się wychowuje. Badania, które z pewnością pochłonęły nieco pieniędzy potwierdziły kolejny truizm – nie ilość a jakość ma znaczenie. I wiecie co? Ja dorosłe już dziecko, które było samotnie wychowywane przez mamę też bez wahania odpowiedziałabym zawsze jestem szczęśliwa. Co więcej rozmawiałam z Wirgiliuszem na temat naszych znajomych, których samodzielnie wychowały mamy. Wyszło nam że wszyscy wyglądają na całkiem zadowolonych z życia. Ba! Wbrew ponurym statystykom sugerującym, że ich szanse na wykształcenie i sukces życiowy są marne, wszyscy są wykształceni i całkiem dobrze sobie radzą w życiu. Nie oznacza to oczywiście, że zawsze jest tak różowo – ponure statystyki w końcu skądś się biorą. Oznacza to jedynie, że jak się chce to wszystko można. Sama zresztą mam 29 lat, od wielu lat jestem w szczęśliwym związku, mam dwójkę fajnych dzieci, przyjaciół na których mogę liczyć, doktorat i parę sukcesów zawodowych na koncie. I choć wiem, że punkt w którym się teraz znajduję jest wypadkową wielu czynników to wiem też że w dużej mierze przyczyniła się do tego moja mama i jej samotne macierzyństwo. Czemu? Bo szybciej niż rówieśnicy dowiedziałam się, że życie bywa trudne, krótkie i nieprzewidywalne, a to uczy pokory i pomaga zachować dystans. Bo patrząc jak moja mama staje na głowie żeby nas jakoś utrzymać (a łatwo nie było!) szybko nauczyłam się, że z (prawie) każdej sytuacji jest jakieś wyjście nie zawsze idealne, ale zawsze jakieś. Bo od dzieciństwa miałam okazje na żywym organizmie obserwować, że niezależnie od wszystkiego trzeba być w życiu samodzielnym, a świadomość tego motywuje i każe ruszyć cztery litery. Bo, co najbardziej istotne, mam mamę która musiała być i mamą i tatą jednocześnie, ale była przy tym na tyle mądra, że łącząca nas więź jest z gatunku bezpiecznych i bardzo silnych (więcej tu). Każdy neurobiolog albo psycholog powie Wam, że taka więź z przynajmniej jednym opiekunem to fundament na którym można zbudować naprawdę fajne życie. Nie twierdzę, że moje życie byłoby mniej szczęśliwe gdyby był w nim obecny tata. Twierdzę jedynie, że na pewno nie byłoby bardziej. I na tym pozwolę sobie zakończyć te ckliwe wynurzenia bo to nie jest moja domena i trochę tabloidowo mi wychodzi. Samotne matki zapewniam zatem, że nie ma przeszkód ku temu by Wasze dzieci byłe bardzo szczęśliwe. Musicie tylko być dla nich fajnymi, mądrymi i kochającymi rodzicami. No i czytać bo u nas dużo ciekawych rzeczy znajdziecie. Na przewijak też zaglądajcie! Prawie zapomniałam o najważniejszym! Droga samotna matko! Świetnie sobie radzisz i nie musisz szukać zapewnienia o tym na jakimś blogu w internecie (skoro tu trafiłaś to domniemywam, że tak było). Najlepszy dowód na to że świetnie dajesz radę jest w pokoju obok i bawi się swoimi zabawkami. Idź do niego i zobacz to szczęście w oczach jak Cię zobaczy. No już zmykaj! Zdjęcie szczęśliwych maluchów dzięki uprzejmości i talentowi Happy Photos. Polub i udostępnij: 0 20Samotna mama (W Polsce jest już blisko dwa miliony) często nawet nie dopuszcza do siebie myśli o nowym partnerze. Zaabsorbowana swoją pociechą, poświęca jej cały swój czas, jakby chcąc wynagrodzić brak drugiego rodzica. Do tego opieka nad domem i panowanie nad całą sytuacją i satysfakcjonującą go organizacją życia we dwoje. Samotna matka zmaga się z dużym obciążeniem fizycznym i psychicznym. Spoczywa przecież na niej ogromna odpowiedzialność! Musi codziennie podołać wielu obowiązkom, zapewnić przetrwanie sobie i troskliwą opiekę swojemu dziecku. W międzyczasie próbuje znaleźć czas dla siebie. Kiedy samotna mama dojrzeje do decyzji o tym, że chciałaby się z kimś związać, spotyka się często z problemem powszechnego przekonania, że dziecko stanowi przeszkodę w budowaniu nowego związku. Nic bardziej mylnego. Posiadanie dziecka niewątpliwie utrudnia swobodne poszukiwanie partnera, jednak nie czyni jej to mniej atrakcyjną. Wręcz przeciwnie. Samotne matki postrzegane są jako dojrzałe emocjonalnie partnerki, kochające i odpowiedzialne, wzbogacone doświadczeniami z poprzedniego związku. W ostatnich latach obraz samotnej mamy zmienił jednak nieco swoje oblicze. Obok tej, która została sama z przymusu, pojawił się nowy model – samotna mama z wyboru. Jest zwykle niezależna, pewna siebie, dobrze wykształcona i bardzo często wysoko usytuowana. Ma jasny plan dotyczący swojego rodzicielstwa, dziecko pragnie wychowywać samodzielnie i bez ingerencji drugiego rodzica. Często od samego początku radzi sobie sama, wykazuje się więc całkowitą samodzielnością w działaniu i podejmowaniu decyzji. Szybko reaguje na pojawiające się kłopoty, działa zdecydowanie i stanowczo nawet wtedy, gdy nie bardzo wie, co zrobić. Są mamy, którym samotność nie przeszkadza, doskonale radzą sobie z trudnościami samotnego macierzyństwa i wystarcza im miłość rodzicielska. Jednak większość samotnych matek chciałyby mieć u swego boku kogoś bliskiego. Kogoś,kto zapewni im poczucie bezpieczeństwa. Znudziły im się kolory samotności – do której często się nie przyznają. Szukają świadomego i odpowiedzialnego faceta na dobre i złe, który będzie wsparciem w tej trudnej drodze. Nie ulega wątpliwości, że samotne rodzicielstwo to zagadnienie ważne społecznie. Rodzic bez pary ma przed sobą nie lada wyzwanie, któremu dzielnie stawia czoła. Truda sytuacja, którą wybrał sam, bądź którą musiał zaakceptować nie umniejsza wcale jego szans na znalezienie miłości. 2015-02-05

czy samotna matka ma szanse na miłość